Prawdziwy tata nie boi się szkoły rodzenia

​Autor: Agata Makowska 

ciaza

Po wielu miesiącach starania lub gdy po prostu tak wyszło, jest, stało się partnerka, żona czy dziewczyna jest w ciąży. Wielkie szczęście, to nie ulega wątpliwościom, ale i wyzwanie dla młodych, niedoświadczonych przyszłych rodziców. Co zrobić żeby łatwiej urodzić, wiedzieć jak pielęgnować maluszka, co robić, a czego nie? To proste – zapisać się do szkoły rodzenia we dwoje.

Postaram się odpowiedzieć na kilka nurtujących panów pytań i rozwiać wątpliwości czy warto uczęszczać na zajęcia razem z partnerką ( WARTO!!!). Szkoły rodzenia to miejsce nie tylko dla kobiet. Rozmawiając z młodymi rodzicami, a głównie z tatusiami spotkałam się z poglądem, że facet nie ma co robić w takiej szkole. Przecież to kobieta rodzi, a nie on, więc czego ma się tam nauczyć? Nic bardziej mylnego. Zajęcia w szkole rodzenia, to nie tylko nauka oddychania czy proste ćwiczenia dla kobiet w ciąży. Przede wszystkim to możliwość na poznanie metod, sposobów pielęgnacji niemowlęcia (przewijanie, kapanie, noszenie na rękach), co znacznie ułatwi wcielenie się rolę młodego taty. Wbrew pozorom, to również miejsce na poznanie nowych ludzi, dzielenie się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Niewątpliwie ważne jest to, że osobą prowadzącą zajęcia jest zazwyczaj doświadczona położna, która z chęcią odpowie na pytania, jakie nurtują przyszłych rodziców, a prócz tego pomoże nam wcielić w praktykę omawiane na wykładach zagadnienia. Dzięki kilku wizytom tatuś będzie mógł poznać w jaki sposób radzić sobie z malutkim dzieciątkiem, nie bojąc się, że zrobi mu się krzywdę. Co ważne chociaż w niewielki sposób będzie mógł odciążyć i dać czas na odpoczynek świeżo upieczonej mamie.

Przejdźmy teraz do kilku istotnych faktów, które należy znać. Zajęcia w szkole rodzenia kobieta może zacząć między 24 a 30 tyg. ciąży. Spotkania trwają około 8 tygodni, co rozkłada się od 10 do 40 godzin. Bywa, że niektóre szkoły są bezpłatne (refundacja NFZ), a jeśli już nie znajdziemy takiej, to koszt całego kursu wyniesie od 100 do 500 zł. W dobie Internetu pojawiają się również szkoły rodzenia on-line. Czym różnią się od standardowej szkoły offline, w której uczestniczymy osobiście? 

  • Po pierwsze jest to wirtualny kurs i potrzeba dużo samozaparcia by czytać wszystkie wykłady.
  • Zdobędziemy tam jedynie wiedzę teoretyczną, popartą co prawda przykładami, ale to nie to samo, jak spróbować samemu.
  • A co najważniejsze, na taki kurs niechętnie zgodzi się partner, bo stwierdzi, że nie ma czasu na czytanie jakiś tam rzeczy.

Co w takim razie ma zrobić partner kobiety w ciąży – iść z nią do szkoły rodzenia czy nie? Pytanie to często pada na forach internetowych i grupach dyskusyjnych. Jeśli miałabym doradzać przyszłym tatusiom, to zdecydowanie byłabym za wspólnym uczęszczaniem na zajęcia. Mężczyzna może być wielką podporą dla rodzącej kobiety, ale jeśli nie wie czego się spodziewać, może przeszkadzać, albo dodatkowo irytować zmęczoną i złą partnerkę . Dlatego też wiedza nabyta w szkole rodzenia może niejednego pana ocalić przed utratą życia i zdrowia.  

A jeśli chodzi o stwierdzenie, że przyszły tata zawsze mdleje przy przecinaniu pępowiny  to zdecydowanie tak nie jest. Co prawda facet może doznać lekkiego szoku na widok krwi, krzyczącej partnerki i innych niewytłumaczalnych dla niego zjawisk, ale pępowinę przetnie i będzie z tego dumny jak paw. Są wyjątki od reguły, jak w każdym przypadku, ale o tym ani słowa. Zatem drodzy panowie popytajmy znajomych, poszperajmy w Internecie i wybierzmy wspólnie najlepsze miejsce na ciekawą przygodę, która rozpocznie nowy etap życia. 

[qr-code id=”655″ size=”125]