Jak być rodzicem i nie zwariować?

Autor: Edyta Walczyk

Rodzicielstwo wydaje się być jednym z najpiękniejszych i niekiedy długo wyczekiwanych etapów ludzkiego życia. A co więcej, uważane jest za  jedno z głównych źródeł ludzkiego szczęścia i spełnienia. Bywa jednak tak, że nasze oczekiwania i marzenia o naszym wyidealizowanym dziecku nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Dzieci dają się we znaki jak mało kto. A co robić, kiedy zachowanie  naszego dziecka wymyka się spod kontroli i nie dajemy sobie z nim rady?

Warto zastanowić się co przyczynia się do tego, iż nasze pociechy przyprawiają nas o zawrót głowy, doprowadzając do pasji. Często, mocno sfrustrowany rodzic myśli, że nie podoła, że brak mu już sił, energii, motywacji i jest święcie przekonany, że jego dziecko jest „rodem z piekła”. Ten moment powinien jednakże stanowić punkt zwrotny w „byciu rodzicem”.

Z racji tego, że dziecko to swoista „gąbka”, która wraz z rozwojem nasiąka pewnymi cechami, zachowaniami, postawami i sposobami myślenia, uwagą swą obejmę w tym miejscu nas dorosłych, odpowiedzialnych za rozwój i wychowanie naszych pociech.

Kluczowy zatem wydaje  się sposób w jaki rodzic angażuje się w wychowanie dziecka, czyli tzw. styl wychowania.  Dlaczego ten aspekt jest tak istotny?  Mianowicie dlatego,  jak wyżej wspomniałam,  dziecko  to „gąbka” , kształtujący się twór  i nasze postawy wobec niego jak i zachowania wpływają na jego postawy i zachowania względem nas.  Zatem,  można przyjąć, że wychowanie opiera się na tzw. sprzężeniu zwrotnym –  to co dajemy dziecku, również otrzymujemy.

Najlepszym podejściem wychowawczym, z psychologicznego punktu, wydaje się być styl demokratyczny i niewątpliwie takim jest.  Styl ten opiera się na współdziałaniu rodzica z dzieckiem i poszanowaniu jego praw, jak również uwzględnianiu zdania dziecka przy podejmowaniu wszelkich rodzinnych planów czy decyzji, także w przypadku rozwiązywania problemów.  Stosowana jest rozumna kontrola,  bez używania środków represji  czy kar za niewłaściwe zachowanie.  Kary i nagany zastąpione są raczej argumentacją i perswazją.

 Jakie pozytywy wynikają z tego typu wychowania? Przede wszystkim między rodzicem a dzieckiem istnieje wzajemne zaufanie i  życzliwość.  Taki styl wychowawczy zwiększa w dziecku poczucie odpowiedzialności  oraz  refleksję nad własnym zachowaniem, a także stwarza warunki do samodzielnego i dojrzałego działania.

Krążąc wokół opisanego stylu warto nadmienić także postawy rodzica wobec dziecka.

O tym jak rodzic radzi sobie z zachowaniem dziecka w dużej mierze warunkuje dojrzałość emocjonalna rodzica i sposób radzenia sobie z emocjami, szczególnie negatywnymi. O tym jak dajesz sobie z nimi radę świadczy akceptacja siebie.  Tak samo zachowanie dziecka uwarunkowane jest od tego, ile akceptacji otrzyma od ciebie.

Akceptacja dziecka takim jakie jest, to bez wątpienia  złoty środek  wychowania. Natomiast usilne próby „uszycia dziecka na własna miarę”  przyczyniają się do powstania katastrofy wychowawczej, doprowadzając  prędko do powstania skłócenia, walki o swoje „ja”  i swoją niezależność, walki o miłość rodzica. Walka ta  rodzi bunt nie tylko przeciwko rodzicom ale także przeciw samemu  sobie.

Podejście pełne  zrozumienia,  miłości i  tolerancji jest warunkiem zrównoważonego rozwoju dziecka. Co więcej takie postawy wpływają korzystnie również na samego rodzica. W jaki sposób?

Poprzez oddanie się rodzicielstwu z postawą otwartości,  miłości,  akceptacji i szacunku do odmienności i odrębności drugiego człowieka będziemy w stanie stanąć na drodze własnego rozwoju osobistego, wyjścia poza własne „ja” i spojrzenia na świat i innych ludzi z szerszego punktu,  pełni nadziei i wiary w innych.  A co więcej rodzicielstwo to najlepsza szkoła ucząca dorosłych pokory i cierpliwości.

Bycie rodzicem to wielki wysiłek i wielki trud włożony w wychowanie. Nie zawsze jest kolorowo,  jak wydaje się na początku.  Ale to jak w rzeczywistości układają się nasze relacje z dzieckiem zależy od nas samych i to my,  jako rodzice,  odpowiedzialni jesteśmy za sposób funkcjonowania i zachowania naszych pociech.

 Foto: http://www.sxc.hu/